Technologia Zdrowie

Antybiotyki zawodzą coraz bardziej

Śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi stała się i będzie narastać nie tylko perspektywa braku antybiotyków, ale również szybki wzrost bardzo niebezpiecznych, odpornych na leki szczepów grzybów Candida Auris, nazywanego czasem drożdżakami, które atakują osoby o osłabionym układzie odpornościowym.

Ich ekspansja ma z dużym prawdopodobieństwem związek z masowym stosowaniem chemicznych środków grzybobójczych w rolnictwie i produkcji żywności.

Candida Auris występuje zwykle w placówkach służby zdrowia i rozprzestrzenia się poprzez kontakt z zarażonymi pacjentami. Drożdżaki bardzo szybko, dzięki globalnej komunikacji, rozprzestrzeniły się na cały świat. Bardzo trudno jest zidentyfikować i usunąć grzybiczy patogen, który zabija ponad 50 proc. a według niektórych opracowań nawet 72 proc. zarażonych.

Tylko w USA pojawiły się setki nowych zachorowań w ostatnich kilku latach, głównie w stanach Nowy Jork, Illinois i New Jersey. Niektóre szczepy wspomnianych drożdżaków są odporne na działanie wszystkich trzech typów leków przeciwgrzybicznych. Wynika to zapewne ze stosowania na masową skalę antybiotyków w produkcji żywności, co doprowadziło do wytworzenia się lekoopornych bakterii. Badania brytyjskiego rządu, których wyniki opublikowano w 2016 roku, prowadzą do przewidywań, że za 30 lat choroby związane z lekoopornymi infekcjami mogą zabijać więcej ludzi niż nowotwory, zaś liczba zgonów z tego powodu może dochodzić do 10 mln rocznie.

WHO oraz eksperci ds. leczenia farmakologicznego alarmują, że bakterie, grzyby i inne chorobotwórcze mikroorganizmy stają się coraz odporniejsze na leki (głównie antybiotyki). Spowodowane jest to w dużej mierze ich mutowaniem, za które w przypadku bakterii odpowiada nadużywanie antybiotyków przez ludzi oraz nadmierne stosowanie ich w hodowli zwierząt. Z danych sanepidu wynika, że rośnie liczba pacjentów zakażonych odpornymi bakteriami w szpitalu. W 2015 roku zarejestrowano 4,4 tys. takich przypadków. Rok wcześniej było ich o półtora tysiąca mniej.

Taki stan rzeczy doprowadzi w końcu do sytuacji, w której za 20-40 lat ludzie będą umierali na choroby, które dzisiaj można z łatwością wyleczyć. Wymieniane są wśród tych chorób choćby rzeżączka czy nawet pospolita grypa. W przypadku większości bakterii lekarze dysponują jeszcze skutecznymi lekami, ale są często bezradni wobec wirusów. Ich mutacje następują w sposób naturalny, ale to, co sprawia, że te mutacje są tak groźne, to zwiększenie transmisji patogenów wskutek przeludnienia, migracji oraz zmian jakie występują w rocznej średniej temperaturze.