Przepisy Publicystyka

Karp, Minc, pitupitu i wigilia

Oglądam od czasu do czasu programy, w których na pierwszych skrzypcach gra Rafał Otoka-Frąckiewicz jeden z tych, którzy znani są szeroko w wąskich kręgach z racji udzielania się na pejsie w tworze nazwanym pitupitu.pl. Obecnie redaktor Frąckiewicz współpracuje z redakcją wsensie.pl oraz telewizji braci Karnowskich wpolsce.pl. Używając współczesnego słownictwa orze niemal wszystkich i wszystko bez litości. Niestety czasem zdarzają mu się wpadki. Co gorsza również merytorycznie. Na jedną z nich zwróciłem jego uwagę kilka miesięcy temu i przyznał mi rację (poniżej linki).

W jednym z ostatnich programów, (link poniżej – gadka o karpiach zaczyna się ok. 2 minuty), redaktor Frąckiewicz pochylił się nad karpiami:

Gdyby nie chciało się Wam oglądać, karp wg redaktora pojawił się na wigilijnym stole w 1949 roku za sprawą Hilarego Minca, który zasłynął z zamiłowania do szlamowania z pieniędzy resztek polskich przedsiębiorców. W skrócie karp stał się popularny przez biedę, którą klepali Polacy po tym jak „dobrzy” sowieci pogonili złych nazistów. Wg red Frąckiewicza przed wojną karpia żarła tylko biedota żydowska. Muszę szanownego pana rozczarować.

Sięgnąłem do kilku międzywojennych książek kucharskich w tym do „Uniwersalnie książki kucharskiej” Marji Ochorowicz-Monatowej (pis. Oryginalna) i okazało się, że szanowny redaktor znowu zbłądził. Przywołana książka kucharska jasno podaje, że na wigilii, tej zarówno skromnej, jak wykwintnej w menu znajduje się karp (patrz fotografie):

Poza tym karp trafiał także na stoły szlacheckie w połowie XIX w. na co trafiłem w „Gospodyni litewska czyli nauka utrzymania porządnie domu i zaopatrzenia go we wszystkie przyprawy, zapasy kuchenne, apteczkowe i gospodarskie” wydanej w Wilnie w 1862 r (wyd. piąte). Poniżej przytaczam jeszcze dwa przepisy na karpia, z których jeden (karp na szaro) jest wyraźnie podawany jako tradycyjna potrawa wigilijna, zaś drugi ma wiele mówiącą nazwę.

„Karp na szaro. Oczyszczonego i nasolonego karpia ugotować w całości lub pokrajanego w dzwonka w smaku z jarzyn i korzeni. Gdy już na wpół ugotowany wyjąć go, a na smaku zrobić polski szary sos z rodzynkami i migdałami (przepis niżej), włożyć w niego karpia i dalej dusić aż będzie zupełnie miękki. Osobno podać makaron włoski polany zrumienionem masłem.”

„Sos polski szary. Zrobić rumianą zaprażkę z łyżki masła i mąki, rozprowadzić rosołem lub smakiem z ryby, stosownie do tego czy sos ma być do mięsa, lub do ryby. Dodać pół łyżeczki ekstraktu Maggi’ego, garść obranych rodzynków, garść oparzonych i drobno poszatkowanych migdałów, wcisnąć sok z pół cytryny, wsypać dwie łyżeczki miałkiego cukru i trochę karmelu dla koloru a dla wykwintniejszego smaku można dodać kieliszek wina czerwonego lub pół kieliszka Malagi. Wysadzić* go dobrze i podać do potrawy z ozora lub karpia na szaro.”

Wysadzić, czyli nadać sosowi odpowiednią konsystencję.

I na koniec przepis na karpia po polsku (po żydowsku nie podaję, bo był on tak często podawany ostatnimi czasy, że szkoda klawiatury):

„Karp po polsku. O czyszczonego karpia, osolić, skropić lekkim zagotowanym octem, przykryć serwetą. Nastawić w rondlu piwa po połowie z wodą, tyle aby tylko rybę pokryło. Zrumienić łyżkę cukru na karmel, dodać drobno pokrajanej marchwi, pietruszki, selera, pora, cebuli, pieprzu, ziela listek. Ugotować to wszystko w piwie, na koniec włożyć rybę i spory kawał podsitkowego chleba. Gotować aż ryba zmięknie. Wyjąć ją na półmisek, sos cały przetasować przez sito, dodać łyżkę śmietankowego masła, wymieszać, nie gotując już więcej i polać nim rybę obłożoną kartoflami z wody. Resztę sosu podać w sosjerce.”


Źródło zdjęcia: http://kuchniajosi.blogspot.com/2012/12/karp-po-polsku-gotowany-w-piwie.html